O mnie/ Współpraca

poniedziałek, 19 lutego 2018

37. "Woła mnie ciemność" - Agata Suchocka

Tytuł: Woła mnie ciemność
Autor: Agata Suchocka
Wydawnictwo: Initium 
Liczba stron: 384
Data wydania: 14 luty 2018


"Woła mnie ciemność, choć w mojej duszy wstaje nowy dzień."

Armagnac, przybywa na Stary Kontynent, by zdobyć wiedzę i doświadczenie, potrzebne do zarządzania plantacjami i winnicami w Luizjanie. Jednak nie było mu dane wrócić, ponieważ wojna secesyjna pustoszy rodzinny majątek. Armagnac zostaje u dalekiej krewnej w Londynie, a o majątku i bliższej rodzinie może zapomnieć. Młodzieniec więc topi w alkoholu swoje smutki i jedyne co robi to gra na fortepianie.  Zostaje on zauważony przez skrzypka - Lothara Mintze, który szuka kompana do grania. Z początku młody Armagnac nawet nie zdaje sobie sprawy jaki wpływ na jego życie będzie miała ta znajomość.

Wahałam się by wziąć do recenzji tę pozycję. Po przeczytaniu notki od wydawcy, zapachniało mi Wywiadem z wampirem. Takie skojarzenie nie może się dobrze skończyć. Dodatkowo na okładce znajdziemy informację, że Woła mnie ciemność to książka dla dorosłych czytelników o duuuuużej tolerancji. Pomyślałam, co tam może takiego być w tej treści gorszącego? No i wzięłam!

Zacznę od tego, że czytając nie odczułam tego, że jest to książka napisana przez polskiego autora. Gdyby, ktoś zakrył mi imię i nazwisko w życiu nie pomyślałabym, że to polska autorka coś takiego napisała. Za to szacun pani Agato.
Dodatkowo widać, że autorka bardzo kocha muzykę. Połączenie tej historii z klimatycznym XIX wiecznym Londynem otulanym muzyką  z każdej strony robi dobrze tej pozycji.

Postacie wykreowane przez Agatę Suchocką żyją między kartkami tej powieści. Bardzo dobrze autorka udźwignęła opisanie emocji bohaterów, a przede wszystkim rozterki Armagnaca. Jednak osobiście nie polubiłam żądnego z bohaterów. 
Co do tych momentów 18+.... rozumiem obawy wydawcy, by umieścić takie ostrzeżenie. Rzeczywiście są ku temu powody, ale miłość i cielesne uniesienia są opisane ze smakiem, nie aż tak bardzo wyuzdane jak przypuszczałam po przeczytaniu informacji na okładce. 
Akcja też toczy się powoli zataczając coraz szersze kręgi od naszego głównego bohatera.
I tyle z pochwał, teraz krótko o tym, co mi się nie podobało.

Po pierwsze, strona wizualna książki czyli okładka. Która może lekko sugerować klimat tej powieści, ale przecież główne skrzypce w książce gra mężczyzna, więc czemu na okładce mamy kobietę? Może się czepiam, ale bardziej tajemnicza okładka byłaby, moim zdaniem, bardziej na miejscu.

Dostałam egzemplarz recenzencki, więc z tego co wiem znacznie różni się od egzemplarza finalnego. w finalnej wersji strony są drukowane na żółtych kartkach, zgrzew nie jest tak mocny, a okładka kusi tym "zamszowym" charakterem.

Nie wszyscy mogą to tak odebrać, ale dla mnie wampir to musi być wampir. Ostre zębiska wbijające się w szyje ofiary, rozlana krew, brutalność. A tutaj? Dla mnie za mało wampirów w wampirach jeśli wiecie o co mi chodzi. Nawet w Zmierzchu te istoty były bardziej "realistyczne" niż tutaj. Ale ja jestem z tego pokolenia dla którego Wampir Lestat spod pióra Anny Rice był ideałem, Underworld czy Van Helsing dodawały smaczku, więc dlatego mi to nie pasuje :) 

Czy jest to książka dla wszystkich? Zdecydowanie nie. Pozycje poleciłabym dorosłym, którzy lubią romanse nieszablonowe. Których nie zgorszył Grey, a nawet powiedziałabym lubią takie erotyki.
I oczywiście tym, dla których wampir nie musi być wampirem.

Moja ocena: 6,5/10

Ściskam, Paulina 

niedziela, 11 lutego 2018

36. "Dom łez" - Linda Bleser

Tytuł: Dom łez / House of Cry
Autor: Linda Bleser
Wydawnictwo: HarperCollins
Liczba stron: 304
Data wydania: 24 styczeń 2018


W dniu 13-stych urodzin Jenny Hill, jej matka popełnia samobójstwo. Od tego czasu, Jenna zamiast cieszyć się życiem, kumuluje w sobie żal i pretensje do rodzicielki. Dlaczego akurat w jej urodziny jej matka targnęła na swoje życie? Czym sobie zawiniły wraz z siostrą? W czym przeszkadzały? Czego matka miała dosyć? 
W dniu 33 urodzin Jenny , siostra pokazuje jej nowy dom w którym obie mają zamieszkać. Główna bohaterka wchodzi do jednego z pokoi i.... przepada. Odnajduje się w alternatywnej rzeczywistości w której jej matka ma się całkiem dobrze. Jak skończy się przeskakiwanie między alternatywnymi światami? Czy Jenna odkryje prawdę o sobie?  
Łatwo można się pogubić, jeśli człowiek wciąż spogląda wstecz, zamiast tam, gdzie podąża. Przeszłości nie można już zmienić. Człowiek panuje tylko i wyłącznie nad dniem dzisiejszym. 
Przyznam szczerze, że byłam bardzo sceptycznie nastawiona do samej książki.  Podróże między światami w obyczajówce. Może się udać? Jak dla mnie nie do końca wyszło. 
Faktycznie pomysł na fabułę całkiem dobry, mało oblegany w literaturze dla dorosłych. Pierwszy fix był rzeczywiście zaskakujący, ale przy kolejnych emocje trochę spadały. Nie mówię, że od razu kładły się na łopatki, ale siadały. 

Główną bohaterką jest Jenna i jednocześnie ona opowiada historię. I ta pierwszoosobowa narracja mnie strasznie irytowała, ale jeśli mówimy o Domu łez to inaczej być nie mogło. Sama bohaterka poznaje swoje "co by było, gdyby...". W niektórych momentach lekko drażniła i nie zachowywała się jak 30 latka, a raczej jak małe dziecko, które nie potrafi pogodzić się ze stratą i jest obrażone na cały świat.
Reszta bohaterów przewija się w każdej z rzeczywistości do której wpada Jenna. Ale nie zawsze w tej samej roli i na tym samym poziomie zażyłości.

Co do samego wydania Domu łez. Okładka bardzo ładna. Wydawnictwo zadbało o czytelników, bo książka wydana jest na tym żółtym papierze, a litery są duże jak na taka cieniutką książkę. 

Podsumowując,  książka niesie ze sobą dobry przekaz - nie ma złych wyborów, ale jedna decyzja pociąga za sobą kolejną, i kolejną. Dobą czy złą? To możemy jedynie stwierdzić po czasie. 

Czy chcielibyście poznać wasze alternatywne światy i poskakać z jednego do drugiego? Poznać wasze "co by było gdyby...."? 
(...) nie ma ani dobrych, ani złych wyborów. po prostu wybierasz między tym a tamtym i cokolwiek wybierzesz, drugi wariant i tak będzie żył swoim życiem."

Przyznam, że po przeczytaniu tej książki, już nie chce. Nie wiadomo czy ten alternatywny świat jest dobry. A jeśli tam już nie żyje? Brrr, aż strach myśleć!
Dlatego moi Drodzy cieszmy się tym co jest i jakie macie życie. Bo nie jest pewnikiem to, że w innym świecie jest lepiej :)

Moja ocena: 5.5/10 
Ściskam, Paulina

Za egzemplarz recenzencki dziękuje wydawnictwu HarperCollins

A jeśli chcecie kupić Dom łez to możecie to zrobić w nowej księgarni booktime


piątek, 2 lutego 2018

35. "Lokatorka" - JP Delaney

Tytuł: Lokatorka/ The Girl Before
Autor: JP Delaney
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 460
Data wydania: 14 czerwiec 2017



Ale przecież każdemu z nas zdarza się powtarzać te same dobrze znane zwroty, stosować te same skróty myślowe. Wszyscy opowiadamy te same anegdotki różnym ludziom, często używając identycznych słów. Kto z nas czasami się nie powtarza?

Ultranowoczesne mieszkanie przy Folger Street 1 zamieszkują bardzo podobne do siebie kobiety. Nie tylko pod względem wyglądu, obie lokatorki pragną zacząć wszystko od nowa z jak najmniejszym bagażem. Obie kobiety łączy specyficzna więź z właścicielem mieszkania - Edwardem Monkfordem.
Edward swoim lokatorom podtyka oprócz umowy wynajmu szereg zasad i reguł panujących w tym nieskazitelnym apartamencie. Lokatorki mają bransoletki, dzięki którym mieszkanie z nimi współgra, odczytuje ich emocje oraz samopoczucie. Nawet oświetlenie reguluje się samo. Wszystko jest bardzo zaawansowane technologicznie, a drzwi otwiera aplikacja w telefonie.
Czy obie, Emma oraz Jane, skończą tak samo? Czy mieszkanie je "zniszczy"? I co z tym wszystkim wspólnego ma Monkford?

Marketingowcy i spece od promocji zrobili kawał dobrej roboty, bo o Lokatorce w czerwcu nie dało się nie usłyszeć. Ale u mnie ta książka przeleżakowała pół roku na półce.
Z okładki bije stwierdzenie, że jest to doskonały thriller psychologiczny. Nie do końca się z tym zgodzę. Ale najpierw o bohaterach!

W książce narracja prowadzona jest pierwszoosobowo, z punku widzenia Emmy oraz Jane, a niektóre rozdziały zaczynają pytania z umowy, którą dziewczyny musiały podpisać. Trochę mnie to irytowało, że przeszłość miesza się z teraźniejszością. Ale poniekąd rozumiem zamysł autora, żeby pokazać poczynania dziewczyn z tych samych etapów mieszkania. Zarówno Emma i Jane były po krótkim czasie urzeczone Monkfordem, który wychodził z założenia "bzykasz się czy trzeba z tobą chodzić". Takie bardzo protekcjonalne podejście niezbyt mi się podobało i nie spodobała mi się kreacja tej postaci.

Co do reszty bohaterów, szczątkowo poznajemy byłego współpracownika Edwarda, przedstawicielkę biura nieruchomości oraz partnerów bohaterek.
Żadna z postaci nie zrobiła na mnie wrażenia, były na tyle nijakie że ani ich nie polubiłam, ani nie znienawidziłam.

Sama fabuła rozwija się powoli, ale nie jest nużąca. Mimo nijakich postaci samą książkę czyta się przyjemnie. Nie jest to świetny thriller psychologiczny. Nie jest to thriller, nie do końca psychologiczny bo każdy z nas ma coś z zaburzeń kompulsywno-maniakalnych, taki bardziej grzeczny Grey. Autor pracował nad książką 10 lat. Moim zdaniem o 8 lat za dużo, bo przedobrzył.
Lokatorka miała potencjał, ale została przegadana, a zakończenie opowiedziane szybko, bez zaskoczenia.
Czy polecam? Tylko dla wyrobienia sobie zdania o tej książce.

Moja ocena: 5/10


Paulina